Wiem, że ta relacja miała być w poniedziałek, ale jakoś tak się nie chciało i w ogóle... No to może ją wreszcie napiszę, żeby nie przedłużać.
Ok. 8:40 przyjeżdża Aga. No to jedziemy (tak btw wstałam przed 7, bo nie mogłam się doczekać...). Wchodzimy do "biura" a tam pusto. No ale! Zaraz zaczęły się zjeżdżać inne dzieciaki. No dobra. Pani Gosia zapoznała nas z BHP. Jako że luzacy wyczyścili koniaki, nie mieliśmy co robić. Jeździłam z grupą zaawansowaną na Korku ♥. Było super, jeździła bez bata, tylko na łydce. No i potem były galopy! Nasza szanowna pani Roksana, dała mi wolną halę (tak że jeździłam sama, a tamte Garnki stępowały w środku). Jak śmigała! Tylko że, ja jeżdżę z piętą w górę. A Korek tego nie lubi... No i mi "troszkę"( Troszkę - dla niekumatych troszkę. Dla kumatych - bardzo) brykała! W pewnym momencie już mi się nogi wysunęły ze strzemion, takie uczucie jakby... nieważkości (?). Ale szybko się z tego otrząsnęłam, przesunęłam się w przód siodła, złapałam strzemiona i dalej były galopy.
Wstawiłabym zdjęcia ale, utonęły w czeluściach mojego kompa. No trudno. Przynajmniej zrobiłam coś pożytecznego (specjalnie dla
Ten czaprak ♥♥♥ Mondry (XD) Korek się go boi ♥
Nielogiczna, obolała
Miotło - Szynka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy komentarz
> Spam w komentarzach będzie usuwany
> Komentarze pisz na temat i zgodnie z regulaminem
> Linki do swoich blogów dodawajcie w zakładce Wasze Blogi