Witam koniki! :)
Powiedziałam że na 50% pojawi się post. Oto i on! :D
Będziecie mogli poczytać moją powieść. Sądzę że fajnie wyszła :3
PAMIĘTNIK
HAZEL, NA TRUDNE CZASY,
KTÓRE
WŁAŚNIE NASTAŁY
13,01,2014
Obudziłam
się w moim byłym pokoju. Starałam się nie myśleć że za kilka
godzin już nigdy tu nie wrócę. Zacisnęłam oczy. Próbowałam
zapomnieć o wszystkim: o mamie, o Christine, i o wszystkich których
tu znałam. Starałam się to opanować, ale łzy popłynęły same.
Nie mogłam nic zrobić. Nic. Niechętnie zwlokłam się z łóżka.
Trzeba żyć. Tak jak powiedział terapeuta, który pomagał mi ze
stresem powypadkowym – ”Ciesz się KAŻDĄ chwilą, bo może być
twoją ostatnią,, Zbiegłam ze schodów. Może tam nie będzie mamy,
Christine, ani nikogo znajomego. A może będzie ktoś cudowny? A
może... może będzie tam na przykład... kucyk walijski? Lepiej nie
zapeszać. Wzięłam głęboki oddech i weszłam do kuchni.
Przypomniałam sobie, jak mama się śmiała, jak Christine patrzyła
z politowaniem jak przypalam kolejnego naleśnika. Teraz ich nie
było. Wypadek wszystko zepsuł. Wróciłam do teraźniejszości.
Rozpłakałam się. Nawet nie poczułam że upadam.
Nawet
nie poczułam jak silne męskie ramiona mojego ojca-rzeźbiarza mnie
chwytają i pomagają mi wstać.
- Wszystko OK Hazel? Nie najlepiej wyglądasz...
- Nic mi nie jest. - odpowiedziałam szybko
- Na pewno? Jesteś taka blada
- Tato...
Odpuścił.
Usiadłam przy stole i zrobiłam sobie kanapkę z szynką i serem
żółtym. Wypytywał mnie o wszystko: Jak się czuję? Jak spałam?
Jak mi smakuje? Jakbym była jakąś, kurde księżniczką.
Spakowaliśmy ostatnie walizki i wsiedliśmy do nowego opla (stary
rozleciał się podczas wypadku).
Początkowo
tata chciał zaśpiewać jaką starą piosenkę, pośmiać się. Ale
jak tylko wskazałam na słuchawki stwierdził, że skoro słucham
muzyki nie będzie mi przeszkadzać. To jego słowa. Jechaliśmy więc
w ciszy. Zatrzymaliśmy się w jakiejś uroczej knajpce, żeby tam
przenocować. Podobno firma od przeprowadzek dojechała do Finmory.
To nasz „nowy dom”. Wątpię żeby nas (to znaczy mnie) tam
zaakceptowali. Chociaż... w sumie brzydka nie jestem: mam krótkie
kasztanowe włosy, intensywnie zielone oczy i kształtny nos. Tata
powiedział że zatrzymamy się tu na noc. Obiecał że mnie weźmie do cyrku. Nie mogę się doczekać.
Jak wyżej, sądzę że jest super. To tylko 1 strona, kiedy indziej przedstawię Wam więcej :3
XOXO Kasia ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy komentarz
> Spam w komentarzach będzie usuwany
> Komentarze pisz na temat i zgodnie z regulaminem
> Linki do swoich blogów dodawajcie w zakładce Wasze Blogi