sobota, 24 stycznia 2015

Pamiętnik zakręconej koniary - fragment

Witam koniki! :)
Powiedziałam że na 50% pojawi się post. Oto i on! :D
Będziecie mogli poczytać moją powieść. Sądzę że fajnie wyszła :3


PAMIĘTNIK HAZEL, NA TRUDNE CZASY,
KTÓRE WŁAŚNIE NASTAŁY
13,01,2014


Obudziłam się w moim byłym pokoju. Starałam się nie myśleć że za kilka godzin już nigdy tu nie wrócę. Zacisnęłam oczy. Próbowałam zapomnieć o wszystkim: o mamie, o Christine, i o wszystkich których tu znałam. Starałam się to opanować, ale łzy popłynęły same. Nie mogłam nic zrobić. Nic. Niechętnie zwlokłam się z łóżka. Trzeba żyć. Tak jak powiedział terapeuta, który pomagał mi ze stresem powypadkowym – ”Ciesz się KAŻDĄ chwilą, bo może być twoją ostatnią,, Zbiegłam ze schodów. Może tam nie będzie mamy, Christine, ani nikogo znajomego. A może będzie ktoś cudowny? A może... może będzie tam na przykład... kucyk walijski? Lepiej nie zapeszać. Wzięłam głęboki oddech i weszłam do kuchni. Przypomniałam sobie, jak mama się śmiała, jak Christine patrzyła z politowaniem jak przypalam kolejnego naleśnika. Teraz ich nie było. Wypadek wszystko zepsuł. Wróciłam do teraźniejszości. Rozpłakałam się. Nawet nie poczułam że upadam.
Nawet nie poczułam jak silne męskie ramiona mojego ojca-rzeźbiarza mnie chwytają i pomagają mi wstać.
  • Wszystko OK Hazel? Nie najlepiej wyglądasz...
  • Nic mi nie jest. - odpowiedziałam szybko
  • Na pewno? Jesteś taka blada
  • Tato...
Odpuścił. Usiadłam przy stole i zrobiłam sobie kanapkę z szynką i serem żółtym. Wypytywał mnie o wszystko: Jak się czuję? Jak spałam? Jak mi smakuje? Jakbym była jakąś, kurde księżniczką. Spakowaliśmy ostatnie walizki i wsiedliśmy do nowego opla (stary rozleciał się podczas wypadku).
Początkowo tata chciał zaśpiewać jaką starą piosenkę, pośmiać się. Ale jak tylko wskazałam na słuchawki stwierdził, że skoro słucham muzyki nie będzie mi przeszkadzać. To jego słowa. Jechaliśmy więc w ciszy. Zatrzymaliśmy się w jakiejś uroczej knajpce, żeby tam przenocować. Podobno firma od przeprowadzek dojechała do Finmory. To nasz „nowy dom”. Wątpię żeby nas (to znaczy mnie) tam zaakceptowali. Chociaż... w sumie brzydka nie jestem: mam krótkie kasztanowe włosy, intensywnie zielone oczy i kształtny nos. Tata powiedział że zatrzymamy się tu na noc. Obiecał że mnie weźmie do cyrku. Nie mogę się doczekać.

Jak wyżej, sądzę że jest super. To tylko 1 strona, kiedy indziej przedstawię Wam więcej :3 
XOXO Kasia ^^

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz

> Spam w komentarzach będzie usuwany

> Komentarze pisz na temat i zgodnie z regulaminem

> Linki do swoich blogów dodawajcie w zakładce Wasze Blogi